Plany Gierka
Jednak naukowcy pracujący przy tym zamyśle, nie zdawali sobie sprawy z tego, do czego może doprowadzić niezachowanie odpowiednich środków ostrożności. Budynek, w którym próbowano doprowadzić do reakcji termojądrowej znajdował się w Warszawie, na Bemowie. Budynek był jedynie otoczony kilkumetrowym wałem ziemnym, który miał dać bezpieczeństwo w przypadku wybuchu. Był to maksymalny, choć nie jedyny przejaw lekkomyślności ekipy rządzącej. Wszystko zaczęło się w 1968 r. od memoriału dra Puzewicza. Zajmował się on budową laserów do celów medycznych. Stwierdził, że przy pomocy lasera będzie w stanie doprowadzić do syntezy termojądrowej, która może być podstawą budowy bomby atomowej. Projektem tym zainteresował najpierw rektora WAT-u, a następnie Gierka, do tego stopnia, że 2 lata później pojechali na konferencję naukową, poświęconą energii atomowej do Kanady. Wykład, na którym byli, potwierdził tezę Puzewicza, jednak polska i radziecka technologia były za słabe, by poradzić sobie z konstrukcją lasera o wymaganej mocy. Gierek włożył duże nakłady finansowe, a część elementów trzeba było sprowadzić z zagranicy. Jednocześnie Gierek próbował wszystko ukryć przed Rosjanami, jednak nie udało się ukryć tych planów.